Part VIII:
Cofnęła się o krok, w odpowiedzi nogi zadrżały a białowłosa zaklnęła gorzko. Pazury jeszcze raz miękko przecięły skórę by w końcu odskoczyć w tył. Coś tu nie pasowało..ale co..?
Warknęła kwaśno. Kły wyginając się lekko trzasnęły gdy odpowiedział jej świst energii..?
Znów wywróciła oczami.. jakim cudem ta czarnowłosa .. parszywa ma w sobie tyle siły..?
Czerwień odbijając się w tęczówkach zamigotała dumnie, wyuczony umysł
automatycznie zaczął szukać dogodnego rozwiązania. W odpowiedzi jednak w kałuży zauważyła tylko jedno.. dumne błękitne oczy..
***
Biegł coraz szybciej, w odpowiedzi jednak nogi drżały a umysł zaczął rozmywać się wokoło ścian. Z płuc wydobyło się opuchnięte zmęczone westchniecie na co zmuszony był na chwilę przystanąć. Ciemne blade czekoladowe tęczówki zalśniły prosząco, nie nie może się teraz.. tak po prostu zatrzymać...? Oczy w odpowiedzi zatrzymały się na jednym z krzeseł. Czerwona prawie że krwista narzuta wdarła się pod zaciśnięte tęczówki odrywając je z pod powiek.. Tak.. prawie zapomniał..
Powoli dał krok w przód. Dłoń wyciągnęła się w stronę obicia by w końcu przeczesać je z czułością. Tak.. jak mógł zapomnieć..?
Skarcił się w duchu na chwilę uciekajać w własne myśli. Oczy znów zalśniły gdy jednak z pomiędzy okkienic dojrzał..Białe włosy..?
Deszcz okrzyków i pocisków, pełne jasne niebo lśniło wściekle gdy z pomiędzy drzew wyłoniła się smukła otulona niepozornym strojem postać. Na jej prawym ramieniu lśnił ciemno czekoladowy łuk przewiązany słonecznym włosiem które przy bliższych oględzinach pewnie okazało by się jedynie włosem końskim. Głowa schowana pod kapturem otulała się i włosami wściekle trzepoczącymi na wietrze. Krok nieznajomej popadał w aksamit. Nogi poruszały się z powoli lecz z wyrobioną perfekcją.
Gdy w końcu odbijając się od ziemi zatrzymała się na jednek z kolumn bram. Kolejna z kul przeczesała wiatr przy jej lewym ramieniu gdy uśmiech nieco..poszerzał..?
***
Poderwała się automatycznie, smutno lśniace oczy w pełni zgrywały się z mgłą otulającą jej ramiona i linię tali. Włosy chowając się za kapturem w końcu wyswobodziły się z niego i z jeszcze głośniejszym pełnym dumy trzaskiem poszybowały ku górze. Katana przebiegła do jej lewej i prawej dłoni. O dziwo jednak odwróciła ją szybko. Rekojeść przywarła do dłoni niczym magnes a blady lekko zaznaczony błękitnem materiał otulił jej chudą przydługawą dłoń aby również ostatecznnie owinąć się wokoło szyji.
-Jak śmiesz..- Głos popad w histerię. Oczy zamrugały chcąc stłumić łzy na co i Plage uniosła brwi..? W odpowiedzi jednak uśmiechnęła się płynie.Wzrok z wyrobionym spokojem i dokładnością wbił się w tęczówki demonicy chcąc ją jeszcze bardziej.. zdenerować..?
-Nie masz prawa... - Zęby zaorały wargi. Po chwili kolejny szum powietrza podbił się do góry na co czarnowłosa pozwoliła szyji wygiąć się w lekkim i płytkim dreszczu.
-A co może ty mi będziesz dyktować co mam robić..? Kolejny głupi..nic nie wart.. - Odruchowo ruszyła z miejsca, nogi kołysząc sylwetką odrazu wbiły się w sprężyst koci krok odruchowo oceniając sytułację..?
***
Spojrzenia skrzyżowały się, turkus wbijajac w brąz na chwilę pozbawił ją świadomości na co właściciel spojrzenia prychnął z wyrobionym chłodem. Kolejny demon..? Jakby tego mu było mało.. Nie zauważył w swoim sercu poczucia tęskony. Wzrok opadł kilkukrotnie by poderwać się ostro co było i odpowiedzią na uśmiech nieznajomej.. za raz..Czy to aby nie jest..? Serce zadudniło szybko na samą myśl o dumnej łowczyni, przez chwilę wodzone tą myślą pozwoliło sylwetce jeszcze bardziej przywżeć do okiennicy.Aby po chwili wyrwać się z transu zerwanego przez smród broni i pisk rozchodzący się na niższych piętrach..
Panicznie rozejżał się wokoło.
Nic, żadnych drzwi tylko okna.. I co ma się pozwolić tak złapać..? Na to nie pozwalała mu własna duma. Oczy uniosły się powoli wodząc po pomieszczeniu. Nie różniło się za dużo od pozostałych jakie w panice mijał. Mleczne zszarzała przez swój wiek okienice które obdarte miejscami z farby migotały lekko. Podłoga obita w niepozroną tanią sklejkę była aż za dokładnie wypastowana. O dziw dopiero teraz wyczuł i swąd pasty. Gożki cierpki, gryzący w nos. Odruchowo zakrył usta dłonią lecz zmęczony organizm nie pozwolił sobie na długi bedech. W końcu przypominając o sobie płuca zapiekły ostro aby na siłę ponaglić głęboki wdech. Klatka piersiowa opadła delikatnie gdy wzrok znów padł na ściany. I te nie były zbytnio ciekawe. Dziwnej faktury drewno było aż przesadnie skąpane w zakolach, dziwaczne kwiatowe wzory ciągnęły się po prawej i lewej stronie prawie zanikając w brązie na który były naniesione. Nawet nie zauważył gdy nogi przesunęły się bezwiednie, dziksze spojrzenie po raz kolejny odbiło się od drewna by spocząc na krześle. Tym razem jednak migawka i obłuda wspomnień okazała się za silna.Oczy poderwały się ostro by zauważyć zagięcie pomiędzy deskami..?
***
Różowe płatki migotały powoli, jeden za drugim tworząc piękny perlisty deszcz wiły się wokoło czarnej nadal dumnie wyprężonej wilczycy. Jej pełne oczy nie były w stanie skupić się na czym kolwiek. Wzrok w końcu w prześwicie pomiedzy różem dojrzał i właściciela katany. Spojrzenia krzyżując się przez moment odpowiadały w sobie w pełnej cichej nostalgicznej ciszy gdy w końcu na ustach czarnowłosego również zamigotał uśmieszek..
-Ostateczne uwolnienie.. - Głos tym razem roznosił się z całą kaskadą swojej siły. Oczy uniosły się lekko gdy płatki wiśni tańcząc przed oczami młodszej wilczycy po raz kolejny natarły na nią z całą swoją siłą..
***
-Przybądz Władco Snów.. - Głos czarnowłosej tym razek zakpił dumą, niesiona iskrą pewności siebie pewniej łapiac za rękojeść pozwoliła palcą zacisnąć się w zimnym prawie kościstym uścisku. Sama katana zaszumiała lekko, ostrze przekręciło się ostrą stroną do zewnętrznej na co kolejny blask obmył je łapczywie. Niebo zadudniło lekko, prawie że nie zauważalnie.Tym razem powietrze zwolniło, stało się o wiele bardziej jałowe a niebieska mgła nie prosząc o pozwolenie zadudniła..lecz i ona nie powstrzymała kolejnego dość bolesnego wspomnienia..
Czarne włosy zasłoniły jej twarz, o dziwo zdawała się być pogrążona w śnie. Niebieskie tęczówki jeszcze przez chwilę lśniły spod minimalnie rozszerzonych powiek. Zimny górski wiatr srugał jej dłonie niedbale zaciśniete na ciemnej koszuli chłopaka. Przez chwilę chyba nawet czuła bijące od niego przyjemne nostalgiczne ciepło, potrząsnął nią lekko lecz nie potrafiła już na to zareagować. Po raz kolejny spróbowała mu odpowiedzieć lecz i teraz nie wywołało to na niej samej większego rezulatu. Krew potoczyła się gęsto z pomiędzy warg, ciemna lśniaca ciecz spłynęła po niezwykle smukłej szyji by w końcu po raz kolejny schować się pod granatową rozdartą bluzką, a raczej tym co z niej zostało.
-Blue.. - Szept przyszedł do niej i z wiatrem, panicznie mocniej zacisnęła dłonie starajac się nie zasnać..? To dziwne jak bardzo bałą się samego snu. Powieki jednak niczym skąpane w piasku z każdą chwilą mrugały coraz wolniej.. oddech prawie zamilł rozmywajac się pomiędzy szromem i lodem skały...
-Da..g..ja... - Płytkie nie dopowiedziane zdanie wystarczyło by uzyskać odpowiedz której tak potrzebowała. Pech chciał iż tym razem gożko zakasłała krwią. To co potrzebowała przyszło mimo krwi i szlochu który co jakiś czas rozdzierał nie jej gardło.Uścisk odcinający ją od świata nasilł się a ciepło bijace od serca otuliło zmysły pozwalając im na ta bardzo potrzebne zapomnienie..
Uwolnienie..?
W odpowiedzi zmysły zebrały się w skupieniu. Dłonie pewnie zaciśniete na rękojeściach poprawiły swój uścisk.Włosy odpowiadajac na energię podbiły się do góry.
I Jej wystarczył ułamek sekundy, wiatr wijący się pomiędzy drzewami odbił się od kory, znów przemknął pomiędzy trawą by paść do jej nosa..
-Ichigo..? - Po palcach przeleciał dreszcz, umysł jak na złość przywiał do niej wspomnienie przepaści, zimne powietrze.. uścisk dłoni.. dwa krótkie gesty.. ale jeśli krótkie to po co mówią tak wiele..?
Znów warknęła, wzrok odbił się od drzew, możliwe zeby był tu .. na wyciągniecie dłoni..?
Tym razem nawet nie zareagowała na cios.. krew jasnym gęstym strumieniem tym razem wybiła się z pod brzucha na co nogi drząc cofnęły się w tył.. spojrzenie odbijając się od woni zatopiło się w przeciwnym.. błękitnym jak samo niebo...tylko z skąd .. i w nich dojrzała smutek..?
Zgryzła wargi, nogi odbiły się od ziemy a sylwetka przekręcając się przez lewy bark na chwilę zawisła w bezruchu. Na wargach nawet nie pojawił się uśmiech, psychika samej Blue była chyba po prostu już do tego stopnia spatrzona, nawet nie było na nią konkretnego słowa aby spróbować ją określić..? Warknęła cicho... jej własne myśli,serce,gesty buntowały się przed nią samą co wcale.. nie było niczym..przyjemnym..Błękitk z czerwonym skrzyżowały się ostro. Dwa przeciwne kolory... chłód i ciepło.. tak .. taka była podstawowa definicja tych barw.. czemu jednak tym razem były tak bardzo podobne..? Krew przecięła wiatr..
***
Opuszki Palców zacisnęły się powoli na krawędzi deski, w odpowiedzi ta zatrzeszczała tępo a zimniejsze powietrze przedarło się pomiędzy palcami aby wraz z chłodem przynieść myśl o ukrytym pomieszczeniu..? Serce zabiło szybciej jeśli .. tak to znaczy ze nie każdy o nim wie.. a jak nie każdy o nim wie może to być idealna kryjówka..umysł poparł się tą myślą. Dłoń zatrzasnęła się jeszcze mocniej aby w końcu szarpnąć..
Pech chce że..czasem...możemy jednak znaleść coś..czego lepiej było by nie widzieć...
W ostatniej chwili uskoczyła przed następnym ciosem katany. Zmuszona była mocniej zacisnął zęby.Krew i napinające się mieśńie zaczęły o sobie powoli przypominać.A kałuże wcale nie pomagały w utrzymaniu się w pionie mimo wszystko w jej oczach kipiała duma. Tak może i było to cechą nabytą samej Plage.. a może już się z tym urodziła..? Myśl na chwilę przecięła jej głowę gdy w końcu po raz pierwszy zaklnęła głośńo.. tak.. dopiero teraz poczuła ranę zadaną przez władcę..ale za raz...co się działo z powietrzem..?
Uniosła zdziwione brwi, krwiste ślepia odbiły się pośpiesznie szukając czarnowłosej lecz teraz odpowiadała jej tylko błękitna mgła..dobre sobie... gdzie ją wcięło..?
-Sen Pierwszy...Tsuki wa Wabi.* - Mgła przybrała na swej intensywności. A głos.. popadł w szept...
W rzeczywistości ostrze stało pod gardłem łowczyni, blade ostrze teraz lśniło dumnym pastelowym błękitem a kolec w postaci lodu przebijał nadgarstek jego właścicielki. Nic więcej nie musiała robić.. Jej własna psychika ją zabije...
Ową myśl Blue zaakceptowała z dumą, w odpowiedzi powoli jeszcze bliżej podstawiła ostrze te szumiąc złowrogo w końcu wgryzło się w skórę na gardle.. gdy nagle.. własne wspomnienia znów odebrały jej ...świadomość a co za tym idzie..tak bardzo potrzebne skupienie..
Łzy padały na ziemię, jednak tym razem nie przynosiły ulgi. Jak na złosć były aż przesycone bólem. Czarne włosy zasłoniły mu twarz. Biała koszulka teraz skąpana w krwi i błocie zaczęła popadać w czekoladę czego nie zauważał. Sam nie wiedział gdy jego własne palce zacisnęły się mocniej, oddech przychodził powoli co jakiś czas przynosząc na myśl i własne rany.. Nie.. tak długo i on i ona..nie wytrzyma..
Znów uśmiechnał się smutno. Powoli pozwolił własnej głowie delikatnie opaść.Pełne lśniace tęczówki zabierajac dla siebie odrobinę światła ksieżyca znów skrzyżowały się z zamglonym prawie opadłym wzrokiem starszej z Bloodline... pech chciał ze tym razem.. za plecami usłyszał i słodki...perlisty śmiech..
Błęktina aura była ostra w smaku,zupełnie niczym pieprz. Gryzła w oczy, gardło co za tym szło nie pozwalała również oddychać. W końcu jednak poczuła lekkie drżenie, wiatr po raz kolejny przyniósł woń Rudowłosego...
Dłonie puszczone wzdłuż ciała zacisnęły się mocno, chłodne blade jak śnieg palce zaciskając się kurczowo przynosiły ulgę dla smutku i gniewu jaki teraz coraz bardziej łomotał jej zmysłami. Oczy tonąc w mgle przynosiły jedynie żal.. nie.. nie ma prawa żyć...
-Nie wolno ci...Ichigo...słyszysz...nie wolno......
Znów ostro odbiła się od cokołów.Dykty i skałki w odpowiedzi jednak zatrzeszczały głośno co już zmuszona była zauważyć. Tym razem gdy strażnicy oblali ją kaskadą kąśliwego ołowiu bezwiednie złapała za łuk. Blade słoneczne włosie naprężyło się lekko gdy kaptur zsuwając się z włosów nieznajomej pozwolił gęstym białym włosą na rozsypanie się na wietrze.. tak.. widziała tam kogoś... tylko kogo..? Uniosła brwi, miała nadzieję ze to Ariel.. nie mogła jej tak zostawić jej własna siostra...zamknięta w czymś takim..jak szczur.. na samą myśl parsknęła głośno.. przeciwne opuszki palców łapiać za jedną z strzał znów zadrżały mairowo..
Drewno pękło po chwili, o dziwo miał w sobie jeszcze tyle siły aby wyrwać je ze ściany. O dziwo w odpowiedzi przed nim stanęły drzwi. Znów prychnął gorzko nie zauważając pyłu i drobinek drewna które spadły na..
Świeżo wypastowaną pogłodę....
CDN













Comments
--
We are living at the end of time
It's the worst and best for human kind
Fight to the end that's our destiny
FORUM
Previous PageNext Page